Niektórzy myślą, że minimalizm to pewien rodzaj ubóstwa – ma się mało rzeczy, nie powinno się dużo zarabiać i najlepiej to ubierać się tylko w odcieniach szarości. Człowiek minimalistyczny zazwyczaj chodzi smutny, bo skoro mało ma, to znaczy, że nie może być szczęśliwy. Czy aby na pewno?

DEFINICJA MINIMALIZMU

W świecie dobrego dizajnu często słyszę, że jeśli chcesz, aby Twój projekt był dobry, to musi być minimalistyczny. Sztandarowe hasło “Less is more” słynnego modernistycznego architekta Miesa van der Rohe jest powtarzane na każdej uczelni artystycznej. Ale czym tak właściwie jest ten minimalizm? I czy można go stosować także w życiu prywatnym?

W projektach architektonicznych, graficznych, czy innych artystycznych odpowiedź jest dość prosta – minimalizm to ograniczanie elementów ozdobnych, stosowanie prostych form, podział modułowy. Jeszcze do niedawna nie było mowy o przełożeniu tego na życie prywatne. Dzisiaj coraz częściej się słyszy o “doświadczaniu” niż “posiadaniu”. Wprawdzie jest to jeszcze cichy głos i pewnie miną długie lata zanim się przebije przez utarte schematy, ale najważniejsze, że grono osób wierzących w ideę minimalizmu z dnia na dzień rośnie w siłę.

MINIMALIZM W PRAKTYCE – GDZIE GO STOSOWAĆ?

Od czego ja zaczęłam? Oto pięć dziedzin, w których postanowiłam zaimplementować wszechobecny minimalizm.

1 // RZECZY MATERIALNE

Katarzyna Kędzierska w swoje książce – “Chcieć mniej”, całkowicie odwraca myślenie o minimalizmie:

“A może warto wyobrazić sobie minimalizm nie jako wieczne pozbywanie się, wyrzucanie i ograniczanie, ale jako świadome zostawianie?”

W pewnym momencie swojego życia zauważyłam, że ciągle coś sprzątam, zastanawiam się codziennie co na siebie włożyć do pracy, a na wyciągnięcie mojej ręki mam przedmioty, po które nie sięgałam od lat! W ramach buntu zrobiłam gruntowne porządki w mojej szafie, dokumentach i innych rzeczach, które “na pewno się jeszcze przydadzą”. Wprowadziłam zasadę – jeśli nie używałam czegoś rok – to automatycznie pozbywam się tego z mojego życia. Jeśli nie używałam czegoś przez pół roku – daję tej rzeczy dodatkowy miesiąc – jeśli w tym czasie nic się nie zmieni, też się jej pozbywam.

Takim sposobem oczyściłam swoją przestrzeń z notatek ze studiów, ubrań, o których nawet nie miałam pojęcia, że je jeszcze mam, przeterminowanych leków i kosmetyków, niemodnej biżuterii i wielu, wielu innych rzeczy. Świadomie podchodziłam do każdej decyzji i zostawiałam tylko te rzeczy, co do których byłam pewna, że będę ich używać.

Podobnymi rzeczami są też własne mieszkanie, czy samochód. Teraz niemal każdy dąży do tego, żeby mieć “kawałek swojego kąta”, a najlepiej, jakby pod oknem stała jeszcze fajna furka. A może warto się zastanowić, czy nie lepiej wynajmować mieszkanie i gdy tylko nadarzy się okazja zmiany otoczenia – wykorzystać ją i doświadczyć życia w innym miejscu. Albo czy nie przerzucić się na komunikację miejską, czy pociąg po to, aby jeszcze produktywniej wykorzystać czas i np. poczytać w tym czasie książkę, albo porozmawiać z kimś? Okazuje się, że “mieć” wcale nie jest lepsze od “być”.

2 // PRZESTRZEŃ WIRTUALNA

Dzisiaj każdy istnieje także w świecie wirtualnym. Mamy komputery, tablety, telefony, z których korzystamy zarówno w pracy, jak i w domu. Jak uporządkowałam swoje namacalne otoczenie, przeszłam do tego wirtualnego i złapałam się za głowę! Nie było tam absolutnie żadnej mowy o jakimkolwiek porządku. Znacie to, kiedy zapisujesz kolejną wersję pliku i ostatecznie nazywa się “Kopia kopii poprzedniej wersji pliku xackdnscksajdc (7) OSTATECZNAAAA!!!”? 😀 Ja znam to doskonale!

Zaczęłam od porządkowania plików jeszcze ze studiów, potem przeszłam do dokumentów firmowych, rachunków, poprzez zdjęcia, które masowo kolekcjonowałam w niewiadomo jakim celu. Uporządkowałam też zakładki w przeglądarce, wszelkie “chmury” i portale społecznościowe (np. opuściłam masę grup, do których w ogóle nie zaglądałam). Na deser zostawiłam sobie skrzynkę mailową. To było najcięższe zadanie, gdyż uwielbiam pisać maile i komunikować się właśnie tą drogą. Dzień po dniu sukcesywnie oczyszczałam się z wirtualnego syfu. Zajęło mi to 2 tygodnie, ale było warto. Przy okazji obmyśliłam sobie system pracy i katalogowania maili i innych dokumentów (nie ukrywam, że wspomogłam się tutaj metodą GTD).

Ale świat wirtualny to nie tylko pliki na komputerze, czy portale internetowe. To są też wszelkie informacje, które bombardują i zaśmiecają Twój umysł. Czy naprawdę nie przeżyjesz dnia bez przeczytania o tym jaką nową kłótnię wszczęła partia rządowa, albo która kreacja była najpiękniejsza na gali rozdania Oskarów? Czy są to kluczowe informacje potrzebne do Twojego dalszego rozwoju? Oczywiście każdy z nas ma prawo do rozrywki i nikogo nie namawiam do wyrzucenia komputera, czy telewizora tylko dlatego, że tak każe życie w duchu minimalizmu. Nie! Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba nauczyć się umiejętnie z tego korzystać.

Ja od 8 lat nie oglądam telewizji, od 3 lat nie zaglądam na żadne serwisy informacyjne. Co więcej od prawie roku korzystam z wtyczki w swojej przeglądarce “Kill news feed”, która blokuje mi kanał informacyjny na Facebooku. Wchodzę na Facebooka i mam czystą tablicę – nie czytam żadnych ciekawostek, tylko załatwiam co muszę i zamyka stronę. Jeśli mam ochotę to czasem włączę jakieś radio i tam posłucham faktów. Komputera używam jedynie do pracy i do rozwoju osobistego – nie do zaśmiecania swoich myśli.

3 // MYŚLENIE I EMOCJE

Takie “sprzątanie” przestrzeni, która nas otacza może wywołać głód czegoś więcej. Przecież nasze życie nie opiera się tylko na tym, co posiadamy i czym się otaczamy, ale mamy też życie wewnętrzne. Czy nasze emocje, przemyślenia, wartości są dobre i uporządkowane? Może tam też potrzeba nuty minimalizmu?

Każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie na pytania “Jakie są Twoje wartości w życiu?”, “Jakie są twoje marzenia?”. Uporządkowanie tej sfery życia nie zdarzy się jednego dnia, może potrwać dużo dłużej, ale zapewnia wolność i przestrzeń do dalszego działania. Nie chaotycznego i po omacku, ale z pełną świadomością, że to, co robię jest w zgodzie ze mną samym.

Kolejną sprawą jest przeżywanie wszystkiego, co się dzieje dookoła nas. Często to są wydarzenia, na które nawet nie mieliśmy wpływu, a i tak nasze myśli cały czas skupiają się tylko na tym. Warto sobie wtedy uświadomić, że nie mamy wpływu na wszystko, co się dzieje dookoła nas, ale mamy wpływ na to, jak na te wydarzenia będziemy reagować. Może to wcale nie jest nasza wina, że koleżanka z pracy chodzi ciągle smutna, bo miesiąc temu powiedzieliśmy jej przypadkiem coś niemiłego. Może zwyczajnie ma problemy rodzinne, z którymi nie do końca sobie potrafi sama poradzić, a z nami nie ma to nic wspólnego.

Dobrym sposobem na radzenie sobie z negatywnymi myślami jest powiedzenie sobie – pomyślę o tym jutro, jak będę biegać. Jestem niemal przekonana, że do jutra zapomnisz o całej sprawie i będziesz na nią patrzeć już z całkiem innej perspektywy. Uwolni Cię to od zaprzątania sobie myśli niepotrzebnymi sprawami.

4 // RELACJE

Z relacjami jest podobnie jak z myślami – trzeba je porządnie selekcjonować. Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że zbudowanie wartościowych relacji wymaga czasu. Podejrzewam też, że u większości osób, które ustaliły już swoje wartości, jedną z nich są relacje. Czy to w rodzinie, czy wśród znajomych lub w pracy. Nie da się pielęgnować i rozwijać relacji prowadząc 15-minutowe rozmowy telefoniczne raz w miesiącu. To wymaga czasu i wysiłku. Tylko kiedy znaleźć na to czas?

Nieprzypadkowo ten dział jest dopiero czwarty na mojej liście. Na prawdziwe i szczere relacje trzeba zrobić przestrzeń. Nie uda się tego osiągnąć jeśli będziemy mieli bałagan w swoim życiu i otoczeniu. Nie zaprosimy do niego kogoś i nie powiemy “Znajdź gdzieś tam sobie miejsce i zaczekaj na mnie chwilkę – muszę tylko zerknąć co aktualnie się dzieje na świecie”. Prawdziwa relacja zaczyna się wtedy, jak świadomie poświęcasz drugiej osobie swój czas.

Czasem zdarza się też, że tkwimy w toksycznych relacjach, które codziennie angażują nasz umysł i żerują na naszej energii. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że mniej relacji z niewłaściwymi ludźmi daje nam więcej czasu na zgłębianie tych najważniejszych dla nas relacji. Czasu nie da się zwrócić, ani magicznie rozciągnąć. Dlatego ważne jest, aby wybierać tylko te relacje, na których nam naprawdę zależy.

5 // PIENIĄDZE I OSZCZĘDZANIE

Czy minimalizm zakłada całkowite wyrzeczenie się pieniędzy i życie w ubóstwie? Absolutnie nie! Pieniądze, tak samo jak telewizor czy komputer, używane w rozważny i świadomy sposób są narzędziem do spełniania swoich potrzeb.

Minimalista jest szalenie świadomy wartości pieniądza. Wie, że aby kupić drogą koszulę musi pracować na to określoną liczbę godzin. Połączy to z tym, czego oczekuje od życia, co chce osiągnąć i zada sobie pytanie – czy na pewno tak droga koszula jest mi niezbędna do osiągnięcia któregokolwiek z moich życiowych celów? Zazwyczaj dochodzi do wniosku, że ta z niemarkową metką leży równie dobrze, a zaoszczędzone pieniądze może wydać np. na książkę, o której tak długo marzył.

Warto też wspomnieć, że minimalistą można stać się zarówno poprzez unikanie niepotrzebnych zakupów, jak i przez ograniczenie stanu posiadania, czyli sprzedaż lub oddanie tego, co nam zbywa. Do stania się minimalistą nie potrzeba mieć pieniędzy, wystarczy właściwie podchodzić do ich wartości.

WŁAŚCIWY MOMENT

Kiedy jest odpowiedni moment na zmianę minimalizmu z utartego sloganu na sposób na życie? Teraz! Zacznij od prostych rzeczy i stopniowo kieruj się ku tym najważniejszym. Nie trać czasu na zaśmiecanie swojego umysłu sprawami, na które nie masz wpływu, oczyść miejsce dookoła siebie, aby Cię nie odciągało od istotnych rzeczy i zrób przestrzeń na pogłębianie swoich wartości. Zapragnij bardziej “być” niż “mieć”!

Author

Przepis na Dizajn